niedziela, 20 lutego 2011

KIEDY CAŁY ŚWIAT, TWÓJ ŚWIAT, STOI NA GŁOWIE


Seria: teatr życia

Najczęściej, w takiej sytuacji, wpadasz w panikę, jesteś zestresowany, ogarnia cię strach. Tak bardzo boisz się zmian, że nawet nie zauważasz potrzeby usunięcia starych fundamentów, by zbudować swój nowy i wspaniały dom.

Nie jest łatwo zaakceptować, że dobrowolnie wybraliśmy doświadczania ciemności będąc istotami światła i mając wieczną więź z Nieskończonym Stwórcą. Pozytywnym aspektem tego paradoksu ewolucyjnego jest fakt, że posiadamy taką samą moc wyboru, by doświadczyć tego, że jesteśmy istotami nieśmiertelnego światła zaprojektowanymi, by służyć Bogu i bezwarunkowo kochać.

Okoliczności, które stworzyliśmy naszymi myślami, pragnieniami i czynami, zbudowały egzystencjalny labirynt, w którym jesteśmy od dawna uwięzieni. Dlaczego? Siła wolnej woli i wyboru jest danym od Boga mechanizmem pozwalającym doświadczać różnych stanów nieświadomości i oddzielenia od boskiego planu.

Jesteśmy oczywiście odpowiedzialni za nasze myśli, działania i pragnienia, a to oznacza doświadczanie konsekwencji w postaci skutków i sytuacji wynikających ze stosowania wolnej woli i możliwości wyboru. Poczucie bycia ofiarą, którego używamy jako balast ewolucyjny, jest ubocznym skutkiem nieprzyjmowania odpowiedzialności za to, kim jesteśmy, co robimy, myślimy albo pragniemy, a to oznacza niedojrzałość, nieświadomość oraz brak odpowiedzialności i tylko opóźnia wyzwania i lekcje ewolucyjne, które wszyscy musimy zintegrować, by duchowo wzrastać. Maski ego, których używamy, i które kierują naszym życiem, gdy nie jesteśmy czujni, działają przeciw nam i obniżają naszą świadomość oraz duchową łączność.

Ego jest tożsamością fikcyjną, którą wszyscy zaprojektowaliśmy w trakcie ewolucji i która przybiera mnóstwo twarzy, osobowości, działań i sposobów postępowania powodując tarcia, oddzielenie i zniszczenie.

Nie jest nam łatwo uznać, że jesteśmy niewolnikami tyranii ego, które swoją niezwykłą próżnością, okrucieństwem i nieczułością sabotuje nasze życie i rzuca nas w otchłań trudnego do zniesienia stanu nieświadomości, rozpaczy i zamieszania.

Zawsze, gdy uciekamy się do zgubnych i ciemnych strategii ego, by osiągnąć jakiś cel i spełnić nasze egocentryczne życzenia, znieważamy naszą Świetlistą Istotę oraz usuwamy w cień miłość, piękno i wspaniałość, a to tworzy niszczycielskie dynamiki psychiczno -emocjonalne i fizjologiczne. Gdy jednak uaktywniamy alchemię wewnętrznego piękna, następuje magiczne uzdrowienie i łączność ze Stwórcą - źródłem miłości, harmonii i nieśmiertelności.

Nie należy się zniechęcać ani zamartwiać z powodu popełnianych błędów, które są częścią składową pedagogiki ewolucyjnej, a której wszechświat używa, abyśmy odkryli nasze Wewnętrzne Piękno oraz zestrajali się ze Stwórcą i z naszą Świetlistą Istotą.
Ciemność pozornie może przeważać w naszym życiu, jednak będzie zaledwie delikatnym i krótkotrwałym cieniem całkowicie pochłoniętym poprzez projekcję światła naszej Świetlistej Istoty.

To wchłaniające światło, przemieniające i integrujące, jest
alchemią piękna wewnętrznego, gdy jesteśmy zharmonizowani do współdziałania ze Stwórcą i kosmiczną ewolucją.
Strach, frustracje i cierpienia, które nieubłaganie nas nękają i niszczą, są mistrzami, których celem jest pomóc nam zrozumieć, że wszystkie idee, życzenia i projekty, które nie wibrują w zgodzie z duchową ewolucją, są szkodliwym balastem dla naszej Istoty Nieśmiertelnego Światła. Ci mistrzowie, pozornie rygorystyczni i bezkompromisowi, są ewolucyjnymi terapeutami, których Nieskończony Stwórca i nasza Świetlista Istota używają, abyśmy odzyskali duchową wrażliwość i rozpuścili mroczne cienie pochodzące z przewrotnego ego.

Procesy umysłowe, w których jesteśmy pogrążeni i poprzez które doświadczamy życia, uczuć, myśli i międzyludzkich związków są destrukcyjne, powodują zamieszanie i utrapienia. Umysł nie jest naszą Świetlistą Istotą, lecz narzędziem, którego powinniśmy używać, by kanalizować energię światła i rozeznanie oraz zrozumieć, że życie nie jest tym, co my dostrzegamy poprzez umysł, lecz tym, co odbieramy za pośrednictwem uczuć i duchowych przeżyć wypływających z łączności z boskim planem i Nieskończonym Stwórcą.

Alchemia wewnętrznego piękna powinna rządzić i kierować naszym życiem tak, by procesy umysłowe, zwykle nieharmonijne i konfliktowe, zamieniły się w boskie uczucia; aby miłość, współodczuwanie i harmonia stały się filarami naszego życia i ewolucji.
Pryzmat, przez który patrzymy i współdziałamy ze środowiskiem, krewnymi i innymi żywymi istotami, jest zniekształconą projekcją mentalnego ego, gdyż nie chcemy zobaczyć światła i piękna rzeczywistości myśląc, że może nas zranić i ingerować w nasze życie.

Nasze obserwacje, odczucia i doświadczenia są odbiciem błędnych pojęć, pragnień, zwyczajów i wartości. W ten sposób czujemy się bezpieczni i silni, myślimy, że kontrolujemy życie i innych.
Jest to częścią dynamiki zarozumiałości i pychy, która, z powodu oszukiwania samego siebie, pogrąża nas w spirali zamieszania i oddzielenia od rzeczywistości. Źródło tego wywodzi się z wyboru podporządkowanemu umysłowi cielesnemu.
Alchemia piękna wewnętrznego jest esencją, która dyskretnie emanuje dając życie tej projekcji cienia i rzeczywistości wirtualnej, jaką tworzymy.
Jesteśmy światłem miłości i nieśmiertelnego piękna, które jest obecne i daje się odczuć, gdy pojmujemy, że myśląc, odczuwając i działając w wewnętrznym pięknie, uwalniamy światło, spójność i braterską współpracę na planecie i we wszechświecie. Dlatego zawsze warto utrzymać połączenie z alchemią wewnętrznego piękna, ponieważ jest to szept światła i miłości, który Bóg pozostawił w naszym sercu.

Tak, proszę państwa, w naszym sercu mamy dostęp zarówno do Świetlanej Istoty jak i do ego potworka. Nasza boskość nie nie jest oddzielona od nas, jest ona bliżej nas niż nasza aorta.

Posiadamy wielopokoleniowe i nieprawdziwe przekonanie, że Bóg jest gdzieś daleko... może w Niebie? a może w którymś kościele?
Mając takie nieuświadomione przekonanie, trudno jest zrozumieć, że nasza boskość jest w każdym oddechu, każdym mrugnięciu okiem i we wszystkim z czym mamy kontakt. Jest więc i też w miejscach, w których ją umieszczamy, jednak poprzez Świetlistą Istotę mamy z Nią kontakt nieustannie zarówno na jawie jak i we śnie, nie musimy jej poszukiwać... wystarczy zagłębić się w swoim wewnętrznym świecie by się z nią spotkać. Jak już spotkasz swoją Świetlistą Istotę, to masz dostęp do alchemii o której piszę.

Psychiczno -emocjonalne słabości i wstrząsy, których czasem doświadczamy są mistrzami ewolucji pobudzającymi was, o ile jesteśmy szczerzy i uczciwi, do zastanowienia się i zrozumienia, że siła przemiany jest w naszym wnętrzu, kiedy łączymy się ze Stwórcą, który, jak instruktor wewnętrzny, zawsze czuwa i nadzoruje naszą ewolucję. Nasze psychiczno -emocjonalne problemy są ewolucyjnym narzędziem, które ma nam pomóc zrozumieć i uznać nasze ograniczenia, potrzebę przywołania przewodnika, oraz boską pomoc będącą zawsze do naszej dyspozycji. Kiedy dochodzi do wewnętrznego otwarcia, akceptacji i rozpuszczenia oporu na zmiany, wyłania się magia alchemii wewnętrznego piękna, by zaszczepić w nas zrozumienie, siłę i otuchę umożliwiającą wytrwanie oraz połączenie ze Stwórcą i z procesem kosmicznej ewolucji.

Tak sobie myślę, że każdy pojedynczy człowiek ma ogromne znaczenie przy budowaniu nowej świadomości społecznej. Biorąc pod uwagę efekt motyla, Twoje staranie może być decydujące. Warto więc zacząć pracę ze swoim wewnętrznym światem i ... powiedzieć dość !!! wszelkim niegodziwościom, usunąć własne połączenie z nimi i zastąpić je światłem.

ESPAWO kochani.
Hania

Artykuł powstał w wyniku studiowania Księgi Wiedzy oraz dalszych przekazów strony: http://www.nameya.net










piątek, 21 stycznia 2011

Wielkie sprzątanie


Seria : Era Wodnika

Mili Państwo, właśnie jako mieszkańcy planety Ziemia jesteśmy w samym środku porządkowania "placu zabaw" po wielu epokach zabawy w rzeczywistość wolnej woli.

Ludzkość doskonale bawiła się sprawdzając czym jest wolna wola, a nawet sprawdzali co się dzieje gdy sięgną po samowolę. Jednak ewolucja życia jest już na ukończeniu drogi od komórki do człowieka, a właściwie jesteśmy na etapie poznawania czym tak na prawdę jest Autentyczny Człowiek.
Jak w każdym porządkowaniu, tak i w tym przypadku mamy do porządkowania wiele tematów, doktryn, przekonań, nawyków ... oraz skutków ich używania, a to sprawia, że przy takim ogromie zagadnień na początku tworzy się chaos.

Dosłownie cały dotychczasowy świat, w którym żyliśmy jest teraz zakwestionowany. Nawet w publicznych mediach prawie co dzień są informacje o różnych naukowych odkryciach, które stawiają dotychczasowy świat do góry nogami. Do tego już publicznie mówi się o Istocie Duchowej, energii uniwersalnej, roli osobistych przekonań na jakość życia i wiele podobnych zagadnień.
Rodzi się pytanie : o co w tym wszystkim chodzi? ; do czego to zmierza?: co z tym mamy zrobić? i jeszcze wiele innych pytań.
Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Jednak wiem, że wszelkie porządki należy zaczynać od siebie. Na początek trzeba pilnie obejrzeć własne przekonania, bo to właśnie one odpowiadają za to jak widzimy świat.

Zacznijmy od świadomości. Wszystkie doświadczenia z tego i wszystkich poprzednich żyć tworzy i jakby rozciąga tą wiedzę. Ale przecież stare dogmaty potępiają samą reinkarnację oraz tępią tych, którzy w naszej kulturze odważą się o niej mówić. No i mamy do wyboru: być poprawnym albo zauważyć prawdę. Osobiście wybrałam prawdę, która ma moc wyzwalającą z pęt ignorancji. Co mi to dało? Po prostu świat stał się bardziej logiczny, a ja spokojniejsza.

W poprzednich artykułach pisałam o tym, że skoro pradziadek po sobie nie posprzątał, to zrobi to za niego prawnuk. Dotarło do mnie wiele słów na temat braku zgody na taką niesprawiedliwość. To nie jest niesprawiedliwość, tylko nieunikniona konsekwencja gdy weźmie się pod uwagę właśnie inkarnację i fakt, że na ziemi dostęp do poprzednich wcieleń jest mocno utrudniony z innych naturalnych uwarunkowań życia na naszej planecie.

Prawo Przyczyny i Skutku jest nieuchronne i jak narozrabiałeś, to do ciebie należy uzdrowienie tej wypaczonej sytuacji. Dusza pradziadka pozostawiła już ciało człowieka, więc by umożliwić tej duszy posprzątanie bałaganu jakiego narobiła, po prostu wciela się w ciało nowe i rodzi się jako własny wnuk, prawnuk czy jakikolwiek członek rodziny noszący geny tego rodu. W tym artykule nie będę opisywać tego procesu, bo pewnie powstałaby opasła księga. Na rynku jest wiele wartościowych pozycji, które doskonale opisują te procesy, więc zainteresowanych odsyłam do własnych poszukiwań.

Wspominam jedynie o fakcie kontinuum Życia w nieustannie zmieniających się formach.

Ciało biologiczne jest jedynie formą, tak jak wiele innych, np. samochód. Samochód też porusza się tylko wtedy, gdy kierujący go odpali i prowadzi wybraną trasą. Sam z siebie nie ruszy z miejsca. Podobieństwo ciała do samochodu jest pomocne w zrozumieniu, że ciało biologiczne tylko tak długo się porusza, jak długo kieruje nim Istota Duchowa. I kiedy zdezelujemy swe ciało, to Istota Duchowa podobnie jak kierowca, wysiada ze swego pojazdu i kontynuuje dalszą podróż w nowym pojeździe.

Myślę, że te wyjaśnienia pomogą zrozumieć, że jest sprawiedliwość wynikająca z Wielkich Praw i tym co przeszkadza nam w przyjęciu takiego poglądu jest tylko ... nasze rozhukane ego potworek wraz z ignorancją.
Jesteśmy teraz w momencie, gdy wszelka prawda objawia się z nieuchronnością, bez względu na to jakie obszary tabu obala. Nie ma tu też miejsca na tłumaczenie, że w coś tam wierzyłam, bo prawda ma to do siebie, że wiedza z niej płynąca wypiera wiarę bez pokrycia. Przyznaję, że najczęściej jest dość niewygodnie konfrontować się z prawdą.

Upublicznię część mojej historii, by przybliżyć zrozumienie tematu.
Moi rodzice przeżyli gehennę wojenną i żyli w ogromnym strachu oraz bardzo skromnie, bo byli przekonani o trudach dni przyszłych. Więc rodzina cała żyła bardzo skromnie pozbawiając się wielu radości i przyjemności. Gdy dorosłam, zbuntowałam się przeciw takiemu życiu i postanowiłam zorganizować inaczej swoje życie ... odważnie zarabiałam i miałam szerokie serca dla rodziny. Wiele lat w dobrobycie utrzymywałam swoją trójkę dzieci i rodziców, którzy nie radzili sobie w starości swego życia. Byłam przekonana, że moja postawa jest prawidłowa i rodzina doświadcza wielu radości ziemskiego życia i ...., że tak już będzie zawsze.
Wiele lat temu pochowałam swoich rodziców i skończyła się sielanka, a zaczęły się moje kryzysy. Traciłam wszystko i nie było widać prawdziwych przyczyn, a przynajmniej ja ich nie widziałam. Wiele lat borykałam się nie widząc dróg wyjścia aż .... pewnego dnia zrozumiałam, że trzeba uzdrowić linię moich przodków. Myślałam, że magiczne rytuały i modły będą skuteczne .... myliłam się.
Dopiero zrozumienie tego, że to ja sama mam uzdrowić wielopokoleniowy ród zmotywowało mnie do dalszych poszukiwań. Nie wystarczy postępować odwrotnie niż uczyła mnie rodzina. Trzeba jeszcze wszystkie przyjęte od rodziny przekonania wymazać z swego własnego wnętrza, by nie tworzyły podświadomie doświadczeń zgodnych z odrzuconymi przekonaniami. Niby jest to proste, a jednak bardzo trudne. Wszystko polega na tym, że przypływają różne doświadczenia i decyduje moja postawa wobec nich: albo jest właśnie uzdrowieniem...albo nie.
Dopiero w tym czasie kończę (mam nadzieję) to porządkowanie. Każde doświadczenie w stanie obserwatora oceniam jak mogę je zrównoważyć, konfrontuję się z nim i dokonuję zmian. Już dawno przestałam psioczyć na niesprawiedliwość, bo zrozumiałam na czym polega ciągłość rodowa i to w świetle reinkarnacji... wiele spraw nie mam możliwości namacalnie sprawdzić, jednak drogą wnioskowania z prawidłowości jakie istnieją i drogą logiki można zauważyć własny udział w tych procesach.


Mając prawie na ukończeniu moją drogę i nagromadzone doświadczenie, które się sprawdziło, dzielę się z Państwem tym co jest już mają mądrością. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu ludzi to co piszę może być mało zrozumiałe ... jednak mam nadzieję, że znajdą się i tacy, którzy zyskają choć trochę zrozumienia i ulgi w tym trudnym czasie wielkich i nieuniknionych porządków... podejmą trud uzdrowienia swego rodu.

Miłość i Szacunek Wszystkim
Hania Fateha Gerlanda Anillach



sobota, 8 stycznia 2011

Oczyszczenie, czyli powolny koniec kanibalizmu.


Seria : Era Wodnika

Oczyszczenie ciała dotyczy zarówno naszej biologi, emocji, myśli i przekonań.
Tu zajmę się dziś naszym ciałem fizycznym.
Wiele środowisk obecnie bije na alarm. Z jednej strony mamy ludzi wychudzonych, umierających z braku pokarmu: z drugiej o dziwo problem tan sam lecz dotyczy ogromnej otyłości.
A więc w obu skrajnych przypadkach chodzi o głód odczuwany przez ciało. O ile jakoś strawimy, że brak pokarmu jest w konsekwencji głodem, o tyle trudno pojąć głód grubasów mających w nadmiarze pokarmu. Jednak ma to sens... ci ludzie ciągle odczuwają głód i jedzą co raz więcej znanych i lubianych pokarmów, jednak pozbawionych tak zwanej energii życia.
Nie na darmo mędrcy powtarzają, że nożem i widelcem sami sobie kopiemy grób.
Chodzi tu oczywiście o jakość naszego pokarmu. Naszemu ciału wartości smakowe tak na prawdę są zbędne, ono potrzebuje określonych składników, jak mikroelementy, witaminy, białko itd. i to w postaci łatwo przyswajalnej. Najbogatsze w te niezbędne składniki są wszelkie warzywa, owoce i ziarna oraz na świeżo wyciskane z nich soki tudzież spożywania jak najwięcej surowej postaci tych komponentów. Walory smakowe, jakie daje nam zjadanie przetworzonych potraw powinny być tylko malutkim dodatkiem do podstawowej diety.
Problemem na prawdę ogromnym jest zjadanie mięsa, które jest ewidentnie szkodliwe. Wprawdzie daje nam kalorie a jednak jest pustym odżywczo pokarmem.
Nie jest moim zamiarem moralizowanie i nie kieruję się żadnymi izmami, to co piszę płynie z mego uświadomienia i własnych doświadczeń.
Czy wiecie, że do "wyprodukowania" jednego kilograma mięsa potrzeba zużyć 10 kg zbóż? Cóż za marnotrawstwo!
To bezduszne słowo "wyprodukowanie" dotyczy hodowli żywych istnień, które od nas różnią się tylko formą i środowiskiem w jakim żyją. Więc czy nam się podoba, czy nie jedząc martwe ciała tych istot, nadal jesteśmy kanibalami i nie pomogą tu żadne pokrętne tłumaczenia.

Na koniec chciałam Państwu zacytować fragment świetnego artykułu :

Pismo Święte w GENESIS (Pierwsza Księga Mojżeszowa) o stworzeniu świata i człowieka wyraźnie mówi:

(p.28) "I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ja sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi."

A więc: Czy wśród dzisiejszych ludzi znajdziecie władcę który zjada swoich poddanych na obiad? Panowanie to opieka a nie zabijanie i zjadanie!!
(p.29) "Potem rzekł BÓG: oto daje wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem."
I cóż? Czy zdajecie sobie Państwo jak niewielu ludzi na świecie "dojrzało" do tego zalecenia?
A oto mała przypowieść pewnego Guru :
"Pewne plemię wyspiarzy żywiło się kokosami, pomarańczami, bananami etc i panowała wśród nich przyjaźń i miłość, ale jak wiesz, świat nie jest doskonały i ludożercy z pobliskiej wyspy traktowali ich jako "spiżarnie świeżego mięsa". I trwało to dość długo, aż pewien mędrzec nakazał jeść biedakom na początku w małych, a później w coraz większych dawkach roślinę trującą. Domyślasz się mój drogi co się stało? Tak..tak.. po latach ciała "biedaków" stały się trujące dla ludożerców. Ludożercy wymarli.
Nie znano wtedy szczepionki?! - zacząłem się śmiać i powiedziałem - podobno w Indiach żyje Mistrz, który od czasów niemowlęcych żywi się wyłącznie pomarańczami. Jego ciało ma lekko pomarańczowy kolorek i pachnie cudownie - pomarańczami. Przychodzą do niego dzieciaczki aby go wąchać. Ale masz racje, że świat istot "bezbronnych" broni się jak może przed żarłocznością ludzi.. Ryby przepięknych raf koralowych żywią się trującymi dla ludzi koralami - dlatego ocalały.
Mój drogi - powiedział mój Guru zmieniając nagle ton głosu na bardzo poważny - czy zdajesz sobie sprawę, że po ostrzeżeniach Ludzkości - chorobą wściekłych krów, ptasią i świńską grypą przyjdą następne jedzeniowe kataklizmy?
A potem? Stwórca nie da kpić z siebie i swoich Boskich praw. Przyszedł czas by skończyć "globalnie" zabijaniem naszych Braci i Sióstr i zacząć wypełniać mądre zalecenia Stwórcy. No cóż, ci Którzy nie wypełnią, na czas, mądrego zalecenia prawdopodobnie podzielą los ludożerców. Sami się ukarzą - wirusem? To takie smutne ale i pouczające, że hodowane i zabijane zwierzęta karmione są "naukowo" modyfikowaną genetycznie paszą. Sam człowiek (naukowiec) wymyślił dla siebie truciznę - obudził wirusa. Może niektórzy naukowcy - nieświadomie - są wyznawcami Boga Sziwy - niszczyciela ignorancji?
Stwórca tylko stworzył prawa - Kosmiczne Prawa - za którymi, bardzo często "nie nadążają" prawa stanowione przez ludzi. Pozwolenie na zabijanie? Stwórca jest Miłością a człowiek? Po staremu... nie nadąża z rozwojem i jest jeszcze "globalnym" barbarzyńcą..."
Więcej: http://www.eioba.pl/a138245/to_by_tylko_sen#ixzz1AS5CMrcV


Z całego serca życzę przyswojenia sobie i zrozumienia ogromu problemu jaki poruszam w tym artykule. Życzę również zmiany swojej diety na taką dokarmiającą nasz organizm i cieszenia się zdrowym, radosnym życiem.

Miłość i Szacunek Wszystkim.

Hania

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Prawie meta


Seria: życie

Właśnie jestem na ukończeniu procesu łączenia swego światła i cienia w jedno. Proces ten był trudny, bo zmagałam się z pokładami podświadomego lęku.

Usuwając te lęki, ciało zachowywało się nietypowo i na całe szczęście okazało się, że moje zaufanie okazało się wystarczające.
Nie będę opisywać w szczegółach tego procesu, bo u różnych ludzi przebiega on inaczej. Powiem tylko, że w związku z naszym położeniem na Skali Ewolucyjnej, każda Istota, bez wyjątku, będzie zdawać osobiście ten egzamin, najpóźniej w chwili globalnej przemiany.
Ci, którym uda się zdać ten egzamin przejdą wraz z Ziemią w nowy, Złoty Wiek, pozostali powrócą do pierwotnego punktu swej osiągniętej ewolucji.

W poprzednim artykule (EWOLUCJA - nie mylić z koncepcją Darwina), opisałam poszczególne etapy Skali Ewolucyjnej, by przybliżyć zrozumienie ogromu tego zagadnienia.

Podam Wam za to uwagi Hermesa Trismegistosa zawarte na stronie www.nameya.net.

Oto Jego cenne uwagi na temat naszego obecnego położenia :

"Często pytacie samych siebie, dlaczego pewne konflikty, czy powtarzające się czasami nieharmonijne doświadczenia, których nie potraficie zrozumieć, przydarzają się w waszym życiu. Oczywiście archetypowe dysfunkcje stanowią zjawiska terapeutyczne, którymi posługują się wszechświat i Boskość, by uaktywnić waszą wrażliwość i duchowe paradygmaty stanowiące ewolucyjne wsparcie.

Sposób, w jaki podchodzicie do sytuacji - cieni, czy dysfunkcyjnych aspektów waszego życia, nie jest właściwy. Ciągle przepełniony jest poczuciem bycia ofiarą, negatywizmem, żalem, urazami i pretensjami, stanowiąc oczywisty dowód braku waszej dojrzałości i odmowy przyjęcia odpowiedzialności za swe życie.

Wszystko we wszechświecie, w dynamice ewolucji, posłuszne jest jednemu zamysłowi: wewnętrznemu wrastaniu i duchowemu połączeniu z planem boskim oraz swoją Istotą Świetlistą. Każdy z was opiera się na ideologiach, wartościach, paradygmatach oraz duchowych koncepcjach, które niestety w większości przypadków są błędne, w innych zaś tylko częściowo funkcjonale i wartościowe.

Dla zrozumienia celowości ewolucji kosmicznej i waszej duchowej podróży, fundamentalne znaczenie ma uświadomienie sobie i uznanie przez was, że jako istoty światła, powinniście się jako takie zachowywać, to znaczy przejawiać wizję, zachowanie, koncepcje, wartości i zwyczaje duchowe.
Jednak wielu z was ignoruje ten fakt, albo nie przywiązuje do niego żadnego znaczenia. Jeśli tożsamość duchowa stanowi waszą wrodzoną naturę (emanację mocy Twórczej Boga), cóż takiego przysłania takie właśnie zrozumienie i taką duchową wizję?
Odpowiedź stanowi przywilej wolnej woli: boska etyka, która pozwala wam wybierać i zachowywać się tak, jak tego chcecie oraz doświadczać nieskończonej ilości dynamik ewolucyjnych.

Niestety, gdy wolna wola nie jest wspierania przez mądrość oraz duchową wnikliwość, podejmuje się ryzyko kreowania patologicznych, dysfunkcyjnych dynamik egzystencjalnych, pociągających za sobą cały zespół zaburzeń psychiczno - emocjonalnych, fizjologicznych i energetycznych.
Wasze niższe ciała stanowią katalizatory procesu ewolucyjnego. Ich harmonia lub zaburzenia uzależnione są od waszej wiedzy, duchowej mądrości i paradygmatów ewolucyjnych, które stosujecie.
Duchowa rzeczywistość to zrozumienie i działanie jako jednostka boskiej służby, poczęta, by służyć i współpracować w sposób bezwarunkowy z wszechświatem oraz Boskością
Tylko od was zależy, czy użyjecie wnikliwości i mocy wyboru, by uniknąć zamieszania, frustracji i cierpienia z powodu braku integralności i współpracy z systemem dekadenckich i reakcyjnych wartości.
Jesteśmy na etapie duchowej rewolucji, a to pociąga za sobą bycie dostrojonym do nowych paradygmatów duchowych w pełnej świadomości i przekonaniu, że właśnie to dostrojenie zapewni wam nietykalność oraz połączy was z nowym prądem ewolucyjnym trzeciego tysiąclecia.
Jaki jest cel archetypowych dysfunkcji?
Otwarcie waszego serca, byście mogli zdecydować, czy będziecie kontynuować grę na egocentrycznej scenie używając niezliczonych dekoracji i masek, czy przeciwnie - uaktywnicie połączenie ze swoją Istotą Esencjonalną i Kosmicznym Stwórcą
Sekwencja pobłażliwości i paternalizmu ewolucyjnego jest zakończona.

Macie teraz udowodnić swą dojrzałość stawiając z odwagą czoła archetypowym dysfunkcjom, które wiążą was z sytuacjami egzystencjalnymi i archaicznymi, reakcyjnymi zachowaniami.
Dysponujecie narzędziami, przewodnictwem i paradygmatami ewolucyjnymi Wodnika, by Istota Kosmiczna, którą jesteście, nareszcie się wyłoniła.
Jest ona częścią waszej genetyki kosmiczno - ewolucyjnej i możecie ją uaktywnić, jeśli jesteście gotowi na całkowite i bezwarunkowe zanurzenie się w dynamice ewolucyjnej metamorfozy. Ta jednak pociąga za sobą rozpuszczenie dysfunkcji, które kierują i rządzą waszym życiem. Są one katalizatorem, który pozwoli uaktywnić więzi z waszą Istotą Świetlistą i prądem ewolucyjnym Wodnika.

Oto warunki zrównania się z nową sekwencją energetyczną i wibracyjną:
integralność (nieskazitelność), zaangażowanie, przyjęcie odpowiedzialności i bezwarunkowa służba

Jak możecie zauważyć, oferujemy wam wiedzę, metody i prowadzenie, byście mogli rozpuścić inwolucyjną skorupę przeszkadzającą wam odczuwać, wiedzieć oraz być światłem, harmonią i miłością, które znajdują się w waszym wnętrzu i które Boskość złożyła tam, byście mogli rozpoznać swój boski, nieśmiertelny rodowód.

Ewolucyjne dysfunkcje pomagają wam zastąpić w końcu prymitywizm koncepcyjny duchową metamorfozą; egzystencjalny egocentryzm szlachetnością i braterskimi relacjami;
reakcyjną nieświadomość duchową wrażliwością; agresywność i emocjonalną wojowniczość dobrocią i współczuciem: wykorzystywanie środowiska i manipulację waszymi współbraćmi szacunkiem dla życia i dostrojeniem do ewolucji.

Jesteście istotami światła, ale wasza atawistyczna postawa, punkt widzenia i dysfunkcyjne tendencje mają na was wpływ wywołując dynamiki autodestrukcyjne; kolektywne i planetarne. Taka postawa i podejście są wynikiem braku wrażliwości i duchowego połączenia z waszą Istotą Świetlistą i Boskością.

Duchowe wzrastanie nie powinno mieć na celu jakiegokolwiek zysku, ani przyczyniać się do rozrostu fikcyjnego ego karmiącego się się waszą manią wielkości, mocy i kontroli. To niebezpieczne wirusy, które w końcu niszczą waszą wrażliwość i duchowy punkt widzenia.
Celowość kosmicznej ewolucji nie spoczywa tylko na dobrobycie osobistym, interpersonalnym i środowiskowym, ale na waszym połączeniu z Bogiem dzięki współpracy i bezwarunkowej służbie, ponieważ taka jest właśnie wasza wewnętrzna istota.
Kiedy jej zaprzeczacie i wybieracie odłączenie się od takiego egzystencjalnego zrozumienia, duchowych paradygmatów i prądu kosmicznej ewolucji, wystawiacie się na konieczność cierpienia z powodu śmiertelnych konsekwencji dualności i zniekształconej wizji rzeczywistości. Wybieracie wówczas strach, frustrację, zaburzenia i cierpienie.

Dane wam przez wszechświat i Boskość dysfunkcyjne archetypy stanowią wsparcie oraz ewolucyjną technologię. Dzięki nim, jeśli taka jest wasza wola, możecie odkrywać rzeczywistość duchową skrywającą się za sytuacjami - cieniami. Używając swej wnikliwości i duchowej wrażliwości możecie zrównać się z prądem ewolucji energetycznej i wibracyjnej Wodnika, która coraz bardziej przyspiesza i poszukuje sposobów przyciągnięcia waszej uwagi."

Kochani, z całego serca zachęcam do wejścia w to nowe. Warto pozbyć się nieuświadomionych strachów, które tak bardzo utrudniają nasze codzienne życie. Warto zebrać całą swoją odwagę popatrzyć na matrix w jakim żyjemy i stwierdzić, że tysiące ludzi się myli, więc zgodnie z naszą oczyszczoną logiką posłuchać mądrych rad swego serca.

Szacunek i miłość Wszystkim
Hania

niedziela, 2 stycznia 2011

EWOLUCJA - nie mylić z koncepcją Darwina


Seria: Era Wodnika

Ukochani, jako nieśmiertelne dusze przeszliśmy prawie wszystkie szczeble ewolucji wraz z całym Wszechświatem. Ten nasz nowy 2011 rok jest dość trudnym egzaminem, bo rozpoczynamy w nim niesamowite przyspieszenie.
Niżej opiszę wszystkie etapy ewolucji, jakie do tej pory cała nasza galaktyka wraz z Ziemią i ludźmi przeszła do obecnej chwili. Oprę się o wiedzę Majów i Kalendarzu TUN, który składa się z 9 poziomów, jak piramida. Podstawa podzielona jest na 13 sekcji. Każde sekcja, to 7 okresów światła w każdym poziomie oraz 6 okresów cienia – na każdym poziomie stworzenia.

Każdy dzień jest okresem oświecenia lub wzrostu świadomości, a każda noc jest okresem zastosowania tej świadomości. Pamiętajmy, że świadomość to nie tylko my ludzie. Świadomość to ten artykuł jaki czytasz, powietrze którym oddychasz, ptak czy drzewo za oknem. Jest to Wszystko, dosłownie całe dzieło stworzenia.

Tak więc na początku, gdy nastąpił Wielki Wybuch 16,4 miliarda lat temu, jeden okres światła czy cienia trwał 1,26 miliardów lat, obecnie (2009 r.) ten okres trwa 360 dni. Tak, tak w tym kalendarzu wszystko działa bardzo precyzyjnie i doskonale dopasowuje się do osobistego kalendarza co 52 obroty.
To co jest niesamowite, to to, że czas jest cały czas taki sam, a przyspieszenie dotyczy tylko świadomości.
Takim ogromnym przyspieszeniem nacechowany jest piąty dzień, wnosi nowe idee i inspiracje. Z kolei 5 noc manifestuje jak to przebiega w doświadczeniu. Poniżej opisuję co dane okresy wnosiły w nasze życie ewolucyjne począwszy od wielkiego wybuchu do obecnych czasów.Opracowanie powstało w oparciu o wykład Ian Xel Jungold. Zainteresowanych odsyłam do jego strony www.mayanmajix.com



Zaczynamy :
  • Cykl komórkowy- około 5 miliardów lat temu (5 dzień) został uformowany System Słoneczny, przez piątą noc trwało aplikowanie wszystkich zmian, to okres bombardowania planet meteorytami (akcja - reakcja).
  • Cykl Ssaków – około 820 mln. lat temu, życie wyszło z oceanów na ląd, to był piąty dzień, a w piątej nocy całe to życie wyginęło i wszystko musiało ewoluować od nowa. Tu uformowało się stado (budzenie - odzew).
  • Cykl Rodzinny – tu mamy tylko przypuszczenie, że miało miejsce widzenie w kolorze u ssaków i prawdopodobnie wszystko dobrze poszło, bo istniejemy. Tu powstał indywidualizm w ramach stada (indywidualny odzew).
  • Cykl Plemienny – 2 mln lat odkryto ogień. Pojawia się Astrolopitek, małpa bez ogona. Człekokształtny homo erectus posiadł więc świadomość ognia. Tu też otrzymał narzędzie przetrwania – umysł. Natomiast w 5 nocy nastąpiła epoka lodowcowa (umysł jako narzędzie przetrwania).
  • Cykl Kulturowy – 102 tysięcy lat temu następuje rozwój sztuki jako świadomość przyszłości. Naskalne malowidła mają charakter szamanistyczny, nie faktograficzny. Co dzieje się w 5 nocy? Jest to 32 tysiące lat temu jak wyginął neandertalczyk, z prostej przyczyny. Te tysiące lat wcale się nie rozwijał, nie ewoluował , nie tylko nie miał własnej sztuki, on nie był w stanie wyobrazić sobie przyszłości - więc musiał wyginąć (przyczyny).
  • Cykl Narodowy rozpoczyna się 3 115 lat temu. Tu zaczynają się formować państwa jak Egipt. Piątego dnia w 40 r.n.e. Na Ziemi pojawia się Jezus z najważniejszym przesłaniem : wszyscy jesteście synami i córkami Boga i nikt nie ma prawa stać między wami a nim i mówić za was. Żaden król, kapłan ani zarządca. NIKT nie ma prawa zająć miejsca pomiędzy tobą a Bogiem. Owocem tej świadomości jest to, że piątej nocy (413) upada Rzym. Tak więc zaaplikowanie informacji Jezusa podkopało autorytet Rzymu i zakwestionowało boskość jego władcy (prawo).
  • Cykl Planetarny – zaczyna się od 1755 r.n.e. Rewolucją przemysłową. Piąty dzień, to około roku 1913 kiedy uznano słynne E = mc kwadrat. W 1924 r pan Hubble odkrywa, że żyjemy w nieskończonym wszechświecie i w nim absolutnie wszystko jest możliwe. Natomiast piąta noc przynosi 1932 r drugą wojnę światową jako część naszej świadomości. Jednak sprawy ulegają poprawie... mimo całego okrucieństwa nie wyginęło 97% populacji życia jak w cyklu ssaków. Wielu z nas urodziła się w tym cyklu, kiedy to jeden dzień trwał 19,7 lat, z tego powodu tu zauważono konflikt pokoleń (siła).
  • Cykl Galaktyczny – rozpoczął się w 1992 roku. Tak, tak żyjemy w świadomości galaktycznej, gdzie jeden dzień trwa już tylko 360 naszych dni. Takim przełomem tego czasu to www czyli internet i zachwyt tymi cudami techniki. Piąta noc, to podkopanie tego zachwytu 05.01.1999 kiedy to pluskwa milenijna Y2K pokazuje jak cała ewolucja upada. Udało się to przeżyć. Teraz będziemy wkraczać na ostatni stopień (etyka).
  • Cykl Uniwersalnej Świadomości – to ostatni cykl Kalendarzy Majów. Zacznie się 10 lutego 2011 roku, to naprawdę blisko. Na nauczenie się współtworzenia mamy już niewiele czasu, bo ten cykl ma zakończyć się 28.10.2011 roku, a każdy dzień i każda noc ma trwać tylko 20 naszych dni (współtworzenie).

Tak więc zakończyliśmy wędrówkę po kalendarzu TUN i niedługo będziemy świadkami końca kalendarzy, nałożenia się wszystkich zawartych w nich cyklów. Daty podawane w tym opracowaniu mogą być nieco inne, różniące się w dniach i miesiącach, bo tak na prawdę człowiek dokładnego dnia i godziny z jego własnych uwarunkowań znać nie może.

Tak sobie myślę, że po prostu kalendarz przestanie być potrzebny gdy powrócimy do Źródła, z którego to wszystko wypłynęło. Możemy pogdybać i możliwe, że kolejny wielki wybuch uruchomi ponownie nowy kalendarz świadomości. Któż to może wiedzieć?

Ta wiedza jest pobrana ze starożytnych opracowań a jednak aktualna jak dzień dzisiejszy. Warto zapoznać się z tymi cyklami, by uświadomić sobie fakt, że na prawdę niewiele czasu zostało na uporządkowanie swego świata i... tak na prawdę nikt, dosłownie nikt tego porządku za ciebie nie zrobi.

Miłość i Szacunek wszystkim.
Hania

wtorek, 28 grudnia 2010

Sen, nie sen ... życie, nie życie ...


Seria: Era Wodnika

Od pewnego czasu przydarza mi się takie dziwne zjawisko, nieco podobne do snu i jednocześnie sceny są wyraźne i nasycone jak w filmie trójwymiarowym. Cała akcja toczy się w nieokreślonej przyszłości na naszej planecie Ziemi.

Widzenie zaczyna się w momencie, gdy utrudzona życiem, zjawiskami pełnymi negatywizmu, i społeczną inercją, mocno mi się znudziło. Postanowiłam opuścić życie ziemskie. Jestem więc w lesie, wśród drzew ... cisza, spokój, tylko pies spokojnie biega. Wchodzę w medytację śmierci. Jest mi dobrze, jestem całkowicie połączona z całą naturą , jakby wtopiona w nią. Jestem gotowa tak pozostać, gdy z głębi mnie dochodzi wezwanie "wstań i wracaj do domu". Wiem, że jest to moja najlepsza przyjaciółka Śmierć .... jednak nie mam ochoty powracać do życia pełnego trudów.
Wtedy pojawia się Rada Karmiczna ... trzymają jakiś starożytny dokument i głosem nie znoszącym sprzeciwu informują mnie, że podpisałam kontrakt, który teraz mam wypełnić. Czuję w sobie dużą niechęć, zastanawiam się czy ten kontrakt nie jest raczej cyrografem na moje życie... Słyszę śmiech i słowa przynaglenia. Rad, nie rad przerywam mój błogi stan, wołam psa i ... choć bez entuzjazmu, wracam.
Dojeżdżam do mego domu i zauważam jakiś skłębiony tłum ... ciężko wzdycham, znowu ludzie z przerostem egoizmu. Zatrzymuję się i patrzę jak cała rzesza pseudo reporterów napiera na mnie, wrzeszczy zadając jakieś niezrozumiałe pytania... dokładnie wygląda to tak jakby chcieli mnie rozdeptać. Uff jest gorzej niż było wcześniej... marzy mi się gorąca kawa. I ledwo pomyślałam mam kubek gorącej kawy w rękach. Natychmiast jazgot wzrasta wraz z nachalnym żądaniem by coś im wyjaśnić... koszmar. Patrzę i milczę, mam w oczach smutek, bo wiem, że z całej tej rzeszy tylko jedna osoba przejdzie do życia, choć nie bardzo wiem co ma nastąpić.

Idę do domu, po drodze mijam moją młodą sąsiadkę, jest w stanie opłakanym, rozczochrana z obłędem w oku... szkoda mi jej. Zamykam za sobą drzwi i ze łzami bezsilności zwracam się do brata Jezusa ... mówię mu, jak mi ciężko.
On przynajmniej miał szczęście, wprawdzie jak miał 33 lata to przybili go do belki.... ja mam już 58 lat i jeszcze końca nie widać. Jezus ze śmiechem przypomina mi, że zamieniono Jego belkę na krzyż i do tej pory wyznawcy tak go trzymają... tacy są ludzie, niepoczytalni, nieżyczliwi, za boga mają ego potwora, który niszczy wszystko.... i ze śmiechem mówi, że taka jest ich świadomość i że naszym zadaniem jest to zmienić.
Uspokajam się i widzę jak moje mieszkanie wypełnia się różnymi duchami Natury. Patrzę oczarowana jak smukłe elfy tańczą z grubiutkimi gnomami w takt pięknego śpiewu rusałek, a salamandry i smoki biją brawo .
Czuję w swym ciele zmęczenie, wyczerpanie i bezwolnie osuwam się na podłogę... czuję tylko świadomość jak funkcjonuje w tym zrujnowanym ciele. I wtedy widzę jak wszystkie duszki otaczają mnie i coś robią... na koniec ubierają mnie, nakładają na głowę przezroczystą kulę ... takie same kule zakładają na głowę mego psa i kota... to jest dość niesamowite. Wstaję całkiem zregenerowana. Mam na sobie coś na wzór obcisłego kombinezonu połyskującego kolorem biało srebrnym. Czuję się dobrze w tym nowym.
Ponownie wychodzę przed dom. Widzę jak prawie wszyscy z tego tłumu leżą jak butwiejące kłody drewna i tylko jedna osoba siedzi w kucki nieco zdezorientowana. Zauważam, że stało się choć tak na prawdę nawet nie wiem co. Osobą żyjącą zajmują się duchy Natury. W tym czasie pomyślałam o przyjaciołach żyjących w różnych krajach naszego globu. Natychmiast zobaczyłam co się dzieje na ich terenach... patrzyłam trochę odrętwiała jak ogrom ludzi leżą jak butwiejące kłody drewna.
Pojawia się informacja, że dla tych ludzi jest to ostatnia szansa. Mają podjąć decyzję i gdy tylko zdecydują się zrezygnować z ego potwora i lęku ... dostaną korniki Miłości które ich oczyszczą. Patrzę jak większość odrzuca tą propozycję i decyduje się odejść wraz ze swoim strachem i żądzami.
Głęboko westchnęłam. Zobaczyłam wiele kosmicznych braci i sióstr w formach, których nie jestem w stanie opisać. Wszyscy pojawili się by pomóc tym co pozostali.
Ci co zdali egzamin łączą się w grupy po osiemnastu. Wszyscy ubrani są w skafandry, które różnią się jedynie kolorami. Rozglądam się i widzę jak rozpuszcza się cały świat jaki znałam dotychczas. Wszystkie nasze tak zwane wynalazki całkiem się rozpuszczają, rozpływają. Klimat jest doskonały, a przyroda zregenerowana dosłowne oddycha pełną piersią, cala lśni życiem.
Jeszcze gdzieniegdzie widać kolorowe spirale energetyczne przypominające wyglądem trąbę powietrzną. Okazało się, że te nieliczne grupy po osiemnaście osób, rozrzucone po wszystkich kontynentach kontynuują oczyszczanie dosłownie wszystkich wynaturzeń jakich dopuścili się ludzie minionych epok.
Nadal nie wiem jakie jest moje zadanie i czego dotyczy kontrakt jaki mi pokazano. Jednak zniknęło to trudne uczucie przygniecenia. Czekam na dalsze informacje i ... budzę się. Mam dziwne wrażenie, że znam ten "film" i uświadamiam sobie, że jest to kolejna taka wizja. W moim wnętrzu słyszę głos " opisz to".
Więc najlepiej jak potrafię opisałam całą tą "wizję" choć nie wiem po co i czemu to ma służyć.

W miłości mego serca
Hania

piątek, 24 grudnia 2010

Chwilowa dezorientacja


Seria : Era Wodnika

"Odpuszczanie przeszłości jest daremne, a marzenie o przyszłości jest tylko snem" To co nam pozostaje to moment TERAZ - to jest jedyna chwila na kreację, każdy moment teraz właśnie tym jest. Można ogólnie powiedzieć, że takie informacje energetyczne każdy współcześnie żyjący człowiek już otrzymał, właśnie teraz otrzymuje, lub otrzyma w najbliższym czasie. To budzi dezorientację. Skąd taka reakcja?

Otóż globalnie jesteśmy wzywani do porzucenia starych, niezgodnych z Prawdą przyzwyczajeń, idei czy paradygmatów. Najczęściej nie rozumiemy i nie wiemy jak sobie z tym poradzić i właśnie ta niewiedza budzi dezorientację. Bojąc się zmian, najczęściej trzymamy się tego co stare i bezużyteczne tylko dla tego, że to doskonale znamy. Taka postawa budzi wielkie wewnętrzne tarcie.
Niewiedza jest największym wrogiem człowieka, bo budzi wszelkie strachy i lęki, a stąd myśli o depresji. Najczęściej ze zwykłego lenistwa duchowego wolimy jakieś prochy ogłupiające świadomość, miast poświęcić trochę czasu i poznać Prawdę o sobie i świecie.
No a jaka jest ta Prawda? Trzeba poznać Wielkie Prawa zawarte we wszystkich Księgach religijnych, o których Jezus powiedział " prędzej niebo i ziemia przeminą nim zmieni się jedna jota w Prawie". Poznając te Prawdy widzimy jak na dłoni, że nasze interpretacje i ego zachcianki sprawiły, że usiłujemy zmienić nie tylko jedną jotę, ale zmieniamy całą Prawdę wypierając ją dogmatami zarówno religijnymi jak i naukowymi.

A tego nie da się zrobić bezkarnie, odpowiedzialność spada zawsze na osobę oraz społeczeństwo i przychodzi moment, jak teraz, gdy musimy skonfrontować się z naszymi wyborami i odczuć je na własnej skórze. Przyznaję, że moment konfrontacji naszych wyobrażeń o sobie z Prawdą jest niemiły i bolesny. Cierpi ego.

Jednak zobaczcie, mamy być Troskliwi i opiekujący się... a jacy jesteśmy? Jak wygląda nasza troska o Ziemię o świat fauny i flory? Nie będę tego opisywać... niech każdy otworzy oczy i rozejrzy się wokół, i zobaczy jak to u niego przebiega...

Mamy być Odpowiedzialni. I zobaczmy jak się zachowujemy... nożem i widelcem szkodzimy własnemu ciału, dosłownie kopiemy mu grób i spraszamy różnej maści choroby. Jednak to nie koniec. Jak już doprowadzimy się do opłakanego stanu, to winą obarczamy wszystko i wszystkich... tylko nie siebie i nic nie zmieniamy w swych nawykach. A zobaczcie jaka jest nasza postawa w warunkach społecznych i socjalnych? Szafujemy obficie krytyką i ocenami i jednocześnie wystawiamy siebie za nawias jako tych jedynie dobrych... toż to największa bigoteria i hipokryzja.

Mamy być Miłością... a co my wiemy o tej potężnej energii... nawet nie wiemy, że drugim skrajnym położeniem jest... nienawiść.
I tak żyjemy w pomyleniu z poplątaniem... coś na wzór splątanej włoczki. Do nas należy nitka po nitce zwijać poplątane nici, a tu... niespodzianka, lenistwo duchowe. No i zaczyna się nieco zmieniona zabawa. Biegamy od guru do guru, od terapeuty do innego terapeuty i... nie ma zmian, bo sami nie chcemy wziąć się do pracy i wolimy trwać w lenistwie, niech za nas zrobi to ktoś inny... następne mylne przeświadczenie.
Obecnie można powiedzieć, że jesteśmy bombardowani różnorodnością Energii Kosmicznej ... od prawie trzech lat nasz układ planetarny nie ma już ochronnego płaszcza zwanego helisą. Proporcjonalnie do przesunięć Ziemi nasila się też promieniowanie ... nie mamy na to wpływu i jedyne co możemy zrobić, to dostosować się do zmienianych warunków poprzez podwyższanie własnych wibracji oraz pracę z samym sobą co podnosi nasze uświadomienie.

Dosłownie jak Kopciuszek mamy rozdzielać co należy do naszych ego zachcianek od tego co stanowi prawdziwego Człowieka. Na tym etapie mamy do czynienia jeszcze z energiami dualnymi. Co to oznacza? Właśnie to, że mamy na przykład energię Miłości. Oznacza, że możemy reagować z dwóch różnych biegunów. Albo Miłość albo Nienawiść. Należy przy tym pamiętać, że jesteśmy w 100 % wypełnieni energią, więc jak nam zabraknie Miłości, natychmiast jesteśmy dopełniani Nienawiścią ... i dzieje się też odwrotnie. Tak czy tak zawsze jesteśmy w 100 procentach wypełnieni energię. To dotyczy dosłownie wszystkich energii, jak: bogactwo - bieda, odwaga - tchórzostwo i każdej innej energii.
Tego rozeznania i stosownej pracy nikt za nikogo wykonać nie może.

Powoli planeta Ziemia dobija do swego nowego portu, gdzie będzie obowiązywać Prawo Kosmiczne, nazywamy to Złoty Wiek, nie dopuszczające destrukcji w której razem z własnym ego pławimy się obecnie. Do tego nowego portu nie będzie wpuszczony ego potwór, więc najwyższy czas obudzić się z tego hipnotycznego snu iluzji. Przetrzeć oczy i zrobić co trzeba.

Pamiętajcie, że zmianę zaczynamy zawsze od siebie. Nie zmieniamy innych, tylko widząc jak ta druga osoba źle robi, zmienić to zło w sobie samym, bez wymówek i wykrętów. Nie ma rady, trzeba stanąć w szczerości wobec siebie samego, połknąć żabę i z całych sił dokonywać zmian... tak zwykle krok, po kroku.

Ten artykuł nie stanowi jakiegoś magicznego poradnika, tylko ma zachęcić do samodzielnego działania i obserwacji. Nawet nie namawiam by wszyscy się obudzili bo... już nauczyłam się szanować Wolną Wolę i akceptuję nawet najtrudniejsze wybory moich braci i sióstr.
Właśnie hucznie obchodzimy 2010 urodziny Jezusa, człowieka, który w swym ciele i życiu pokazał jak powinien żyć prawdziwy człowiek... właśnie to jest sensem tych świąt.
Może zechcecie zobaczyć co każdy z was stosuje z tych wielkich nauk we własnym życiu, co omija i jakim jest człowiekiem w świetle tego ideału jaki prezentuje nam Jezus, nasz brat.

Nie bądźcie zbyt surowi dla siebie, ale bądźcie szczerzy i .... wszystkiego co dobre dla was kochani czytelnicy.

ESPAVO
Hania