poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Esencja twórczości czyli energia męska i żeńska


Często wracam myślą do pierwszego opisu stworzenia świata. Opowieść - wielowymiarowa - mówi, że Bóg stworzył świat w sześć dni, a siódmego odpoczywał. Tych sześć dni, to odpowiedniki sześciu ośrodków istnienia. Siódmy dzień jest odpoczynkiem, dotarłeś do domu i odpoczywasz. Acha i jeszcze na koniec stwórca uznał wszystkie swoje dzieła za dobre. Jak rozumiem tą alegorię?
Przez pięć dni Ojciec Niebo we współpracy z Matką Ziemią stwarzał wszystko inne w świecie : materię, zwierzęta, ptaki ; a szóstego dnia stworzył człowieka. W ostatniej chwili, szóstego dnia stworzył kobietę. Jest to bardzo symboliczne, bo powiada, że Bóg stworzył kobietę z mężczyzny. Oznacza to, że kobieta jest ulepszeniem i dopełnieniem mężczyzny. Oznacza też, że razem mogą łatwiej uzyskać pełnię. Jeszcze jednym znaczeniem jest oznajmienie, że powstał świat dualny. I oznacza to też, że człowiek to tak samo mężczyzna jak i kobieta, nikt tu nie jest lepszy czy gorszy.
Kobieta oznacza intuicję, poezję, wyobraźnię. Mężczyzna oznacza wolę, prozę, logikę, rozum. Mężczyzna walczy, zmaga się i usiłuje zdobywać. Kobieta nie walczy, tylko wita, czeka, ulega.
Tak więc mamy energię męską i energię żeńską. Ich zadaniem jest współpraca, by człowiek mógł być twórczy.
Jak przebiega ta twórczość?
Najpierw mamy inspirację, pomysł .... może być nawet już projekt - to domena energii męskiej. Aby ten projekt mógł zaistnieć trzeba znaleźć wykonawcę, który to w doskonały sposób wykona - to jest esencja energii żeńskiej. Tak więc by mogło zamanifestować się dzieło niezbędna jest doskonała i harmonijna współpraca obu tych energii.
Pełnia człowieczeństwa, to połączenie tych dwóch potężnych energii w harmonijną całość.
Ze zrozumieniem tego w świecie przejawionym mamy dość spory kłopot, ponieważ żyjemy na Ziemi, gdzie wszystko jest dualne. Coś na wzór połączenia skrajności. Doba składa się zarówno z dnia jak i z nocy, co wcale nie oznacza że coś jest dobre lub złe. Całe życie jest harmonijnym połączeniem światła i cienia. Zresztą światło i cień to inna metafora energii męskiej i żeńskiej.

Zerknijmy na nasze życie, na planecie Ziemia gdzie wszystko ma swoje przeciwieństwa. Patrząc na toczące się życie z pozycji obserwatora widzimy też dwie skrajności. Z jednej strony wszystko "stoi na głowie" i jest jeden wielki jęk .... natomiast z drugiej strony widać w tym wszystkim logikę i sens. Jak to może być?
A no może, o tym mówią nam starożytni przodkowie we własnym języku ich czasów, wystarczy tylko trochę postarać się zrozumieć ten metaforyczny język.
Ze zdobytej w ten sposób wiedzy zrozumiałam i odczułam pewne prawidłowości, które przekazuję również językiem symboli tyle, że bardziej zrozumiałym współczesnemu człowiekowi.
W różnorodności zjawisk i zdarzeń oraz form życia, każdy człowiek ma nauczyć się rozpoznawać a następnie dzielić i łączyć energie z jakimi się styka.
Cała zabawa z energiami przebiega mentalnie, przez wybór. A wyborów dokonujemy nieustannie, choć większość zapiera się, że to nie prawda. Boją się wziąć odpowiedzialność za swoje myśli, słowa i czyny, wolą znaleźć miliony wymówek, że to nie oni ... to ci inni są "źli" i trzeba ich naprawić ... i tak biegają w swojej karuzeli jak chomik.

Jednak wszystkie uruchomione energie (dosłownie każda myśl, każde słowo) nie znika, tylko mknie poprzez uniwersalny język światów (symbol, dźwięk i inne) do miejsca, które można określić jako kosmiczne lustro czy też świetlistą matkę. Tam te wszystkie energie zgodnie z zawartą w nich symboliką, układają się w określone obrazy i powracają do swego ziemskiego nadawcy w formie doświadczeń.
No a symbol, to symbol, on nie ma miliona wymówek lub tłumaczeń, że miałam na myśli coś innego.
I tak stajemy ponownie wobec doświadczenia i trzeba coś robić, najczęściej reagujemy czyli emocjonalnie i nieświadomie przyjmujemy różne postawy obronne lub zaczepne i .... wszystko toczy się tym samym torem.

Aby wyjść z tego zwariowanego koła samsary niezbędne jest wziąć za siebie odpowiedzialność, trzeba zakwestionować obecny punkt widzenia i sposób postrzegania i tak przygotowani zacząć działać. Inaczej mówiąc zacząć transformować skudłacone energie, wprowadzać równowagę i podjąć bez strachu świadomą twórczość.
Trzeba zrozumieć, że nic w tym świecie nie powstało, nie zostało powołane do życia dopóki współtwórca (jakim jest człowiek) najpierw nie wykreował mentalnego obrazu a następnie użył swych twórczych zdolności, aby posłać go ku Świetlistej Matce, dzięki czemu obraz ten przybrał namacalną formę.
Tak więc tylko łącząc energię męską poprzez świat twórczy z energią żeńską następuje manifestacja formy.
No a jak my we własnym życiu współpracujemy z tymi potężnymi energiami? Na to pytanie każdy człowiek powinien sam sobie odpowiedzieć.
Jeśli reagujemy, to jest to najczęściej powodowane tradycją przenoszoną z pokolenia na pokolenie (od Amazonek przez inkwizytorów do dziś) i powołujemy energie oskarżania, wojowania i jeszcze wiele innych, podobnych na końcu nadając etykietę "dobre" lub "złe" i utrzymujemy to pomieszanie.
Jeśli wznieśliśmy naszą świadomość wtedy działamy, jest to coś innego niż reakcja. Widząc brak równowagi po prostu wkraczamy w zgodzie ze swym wnętrzem i robimy co trzeba bez polemik, dyskusji czy poparcia dowodami lub autorytetami własnych działań. Przy takim podejściu widzimy rzeczy jakimi są i całkiem rezygnujemy z etykiet często nie prawdziwych, wręcz zatęchłych. Nie czekamy, że ktoś przyjdzie i zrobi to za nas. Nie próbujemy zmienić tego, kto zaburzył energie. Jedyne co robimy, to przebywamy w najcenniejszej chwili teraz i działamy odpowiednio do sytuacji, której doświadczamy.
Pozdrawiam w miłości mego serca
Hania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz